wtorek, 15 maja 2012



Kręć się kręć i nie przestawaj
niczego za sobą nie zostawiaj
idź gdzie cię nogi poniosą
tańcz, tańcz przez całe życie
balansując na tej cienkiej linie
miedzy śmiercią a życiem
gdzie nic nie zginie
śpiewaj śpiewaj swą pieśń
niechaj idzie w świat szeroki
niechaj cię wszyscy usłyszą
tą niemą pieśń o miłości

zanim w sercu zagości
baw się baw przez całe życie
łzy ocieraj tylko skrycie
niechaj ich nikt nie zobaczy
śmiej  śmiej się  do wszystkiego
aż zobaczysz niebo
żyj żyj aż po kres dni ostatnich
w wydarzenia dostatnich ....
********
                                                                                                                                                                                                                                                             Freya93
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
.
 



sobota, 12 maja 2012

Tak wiele pisze oraz mówi się o wolności.

Czym naprawdę ona jest?

Jak można ją odczuć?

Te pytania jak wiele innych jest osobista ponieważ każdy człowiek inaczej ją odczuwa.

Wolnością można nazwać uwolnienie się ze wszystkich szkodliwych dla człowieka więzów, zobowiązań.

Możliwość wyrażania swej osoby w sposób swobodny bez patrzenia się na opinie innych osób. Wolnością też można nazwać uczucie swobody oraz nie zależność każdym względem.

Czy my ludzie XXI wieku jesteśmy wolni?

Czy możemy się swobodnie poruszać po świecie robić co nam w duszy zagra?

Niestety, ale nie jesteśmy wolni mamy narzucone granice przez państwa jesteśmy uzależnieni od pieniędzy trzymamy się sztywno obowiązujących norm społecznych, a każde odstępstwo jest piętnowane jako dziwactwo, nie moralność lub nawet przypisując chorobę psychiczną...

Czy nam się podoba czy nie ale nie mamy pełnej wolności gdyż  każda  kontrola lub stawianie granic uniemożliwiają bycie wolnym...

W mniejszym lub większym stopniu jesteśmy uzależnieni od akceptacji innych, narzuconych norm prawnych obyczajowych itd

Nie ma ludzi w pełni wolnych od norm i innych granic stawianych nam przez społeczeństwo lub państwo. Jedynie namiastkę wolności można odczuć w duszy tam można być sobą i nikt nie narzuci nam czego kolwiek  oraz nie osądzi.
Nigdzie więcej nie odczujemy wolności tylko w duszy.

piątek, 11 maja 2012

Choć wiatr na pustyni wieje
z nieba pali żar słońca
 tak żyje i trwa bez końca
jedno wielkie drzewo
co sięga po niebo
daje wędrowcom cień upragniony
miejsce spoczynku nogom zmęczonym
więc usiądź wędrowcze miły
 zbieraj pod moim cieniem utracone siły
żeby podołać kolejnej podróży
napij się mojego soku
żeby mieć siły  przy każdym kroku
poczęstuj się i zjedz mój owoc
 niechaj cię napełni moc
kiedy już Ciebie zmorzy sen
twe troski odpłyną
otoczę cię opieką
wstaniesz rankiem pełen siły i mocy
aby stanąć z podniesioną głową
do kolejnego dnia podróży
 zmęczenie tak szybko nie znuży...
                                                                                                                                                      Freya93

czwartek, 10 maja 2012


Krople rosy o poranku
Jutrzenki blask
ptaków wrzask
to widzi serce ...
                                                                                                                                                                                Freya93

sobota, 5 maja 2012

Dzisiaj lukrowany doktorek całkowicie mnie zadziwił pytając mnie jak dawkować lekarstwa, które przypisał popatrzyłam na niego z wielkim zdziwieniem i poprosiłam żeby jeszcze raz powtórzył pytanie gdyż nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, a on powtórzył to samo pytanie. Od powiedziałam że nie wiem gdyż nie jestem lekarzem i nie decyduję sama o tym jakie leki i w jakich dawkach dawać, a przygotowuję wg listy którą od niego dostałam. Czasem to mam dziwne wrażenie że sama mu podpowiadam co trzeba starszej pani. Dziś również zadzwoniłam do kosmetyczki żeby potwierdzić wizytę do pedicure dla Frau Elizabeth.
  Spakowałam już zimowe rzeczy do walizki oraz powoli szykuję wszystko dla zmienniczki. Tutaj w Lenggries jestem już ostatni raz chociaż rodzina jest dobra i docenia moją pracę ale czas na zmianę środowiska ponieważ nie chcę się przyzwyczajać do tego samego miejsca. Tak jak postanowiłam uczę się angielskiego i niemieckiego w wolnym czasie. Wieczorem czytam rozmówki powtarzam słówka w dzień rozwiązuje zadania gramatyczne z języka niemieckiego i z tego co widzę idzie mi dość dobrze...
Barbara oraz reszta rodziny poprawia mnie gdy coś  żle powiem choć jakoś to rzadko się zdarza gdyż sądzą że dobrze mówię i rozumiem co się do mnie mówi.
 Barbara spokojnie wyjechała na wczasy gdyż jest pewna że poradzę sobie sama. Jak przyjedzie to poproszę ją o referencje być może mi się przydadzą ..

                                                                                                                                                                                          Freya93

piątek, 4 maja 2012

"Mam wybór: mogę być ofiarą losu lub poszukiwaczem przygód wyruszającym po skarb. Wszystko zależy od tego, jak będę postrzegała własne życie." "Jedenaście minut" Paulo Coelho

Wczoraj przed snem przeglądałam swoje zdjęcia sprzed 3lat i zaczęłam analizować wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce i doszłam do wniosku że jestem z siebie dumna!

Mało kto by tak dużo zrobił przez ten czas nie mówię tylko o wyglądzie zewnętrznym który bardzo się zmienił ale i również o mej duszy i psychice.

Te wszystkie wydarzenia tylko mnie wzmocniły i dały dużo do myślenia iż jestem bardzo silna oraz wiem że podałam wszystkim przeciwnościom. 

Przed rozwodem pracowałam przy zbiorze szparagi to ciężka fizyczna praca od samego rana do samego wieczora. Czasem były chwile, że myślałam iż nie dam rady fizycznie ale mimo i tak wstawałam o 4 rano robiłam obolałymi rękami śniadanie i szłam dalej w pole żeby dalej pracować. Dwa razy nie poszłam do pracy raz kiedy nie mogłam wstać gdyż kręgosłup odmówił posłuszeństwa, pamiętam że wówczas byłam w jakimś innym świecie, drugi raz nie poszłam kiedy nie byłam wstanie unieść łyżeczki od herbaty ponieważ ręka była spuchnięta i nie mogłam nic robić, cały dzień przespałam. 
Podczas tej pracy zaczęła mi krew z nosa lecieć ale ukrywałam to przed wszystkimi żeby móc pracować dalej a potem to nawet jak szłam w redzie to próbowałam powstrzymać krwawienie. Dzięki temu że miałam rękawice oraz bandaże to nie zniszczyłam sobie rąk lecz odchorowały to nogi gdyż cały dzień były w gumowcach podczas gdy padało ale teraz znowu mam zdrowe i piękne stopy gdyż odrazu zaczęłam je leczyć.
Niestety trafiłam na taką porę że nie było dnia bez deszczu szłam brudna, zmęczona i zastanawiałam się co jest cięższe gumowce pełne wody czy koszyk ze szparagą . Ludzie też nie ułatwiali mi pracy na początku nic nie mówiłam lecz któregoś dnia zjechałam pewnego mężczyznę po prostu powiedziałam co myślę ,a później to wszystko obracałam w żart. Po powrocie podjadłam decyzję o rozwodzie i ze wszystkim też poradziłam bez żadnej pomocy. Po sprawie rozwodowej podjęłam pracę opiekunki trochę mi ciężko było ponieważ mój niemiecki był bardzo słaby do tego obcy kraj środowisko ale powoli coraz bardziej się adoptowałam. Praca opiekunki dała mi na początku nie tylko własne pieniądze ale czas żebym  mogła uspokoić się i uciszyć emocje. Teraz mój niemiecki jest dobry gdyż wiele spraw tutaj sama załatwiam zwłaszcza jeśli chodzi o rozmowę z lekarzem czy zamówienie lekarstw innych spraw związanych z życiem codziennym. Przez cały czas byłam w dobrych rodzinach gdzie dobrze i z szacunkiem mnie traktowano. Do Lenggries przejechałam w zeszłym roku i babcia się o wiele lepiej czuła niż teraz gdyż ciągle jest osłabiona i ma zawroty głowy. Przechodzę teraz sprawdzian zwytrzymałości psychicznej i wiem już że zdałam na najwyższą ocenę. Dziś rano gdy prowadziłam ją do toalety to mi zemdlała więc zaczęłam ją cucić i mówić do niej cały czas.
Po tych wszystkich wydarzeniach wiem już że jestem silna pod względem fizycznym i psychicznym dziś poczułam swoją wartość jako Kobieta i jako człowiek cokolwiek się wydarzy w mym życiu wiem że dam radę sama bez niczyjej litości i współczucia. Gdyż nie można mieć oczekiwań  wobec ludzi lecz tylko i wyłącznie od siebie samej  i nikogo więcej. Teraz chcę zmienić swoją pracę i spełnić swe marzenia i nie jest to wcale znalezienie mężczyzny lecz całkiem coś innego... Każdy dzień poświęcam żeby nauczyć języka gdyż podjęłam świadomą decyzję o tym żeby mieszkać, pracować i żyć poza Polską... Swoje życie postrzegam jak podróż po skarb, podróż pełne  przygód ...

                                                                                                                                                                                     Freya93



 



 

 

wtorek, 1 maja 2012

Do wyjazdu został mi jeszcze miesiąc, a już coraz bardziej czuję się zmęczona tą pracą choć bywają chwile że opłaca się ponieść ten trud zwłaszcza kiedy widzę , że  starsza pani cieszy się na mój widok kiedy się obudzi. Wczoraj wyjechała koleżanka do Polski trochę mi jest smutno gdyż zawsze codziennie marudziłyśmy sobie nawzajem przez telefon. Wiem ,że ona się cieszy gdyż w domu czeka na nią dziecko oraz mama a na mnie to nikt nie czeka... Jedyną pociechą jest to że mam dużo znajomych którzy już zaprosili mnie do siebie żeby się podzielić się ze mną co się wydarzyło pod moją nieobecność. Bardzo mnie smuci iż  mój sąsiad nie żyje. Do ostatniej chwili miałam nadzieję że wyjdzie ze szpitala i znowu będę chodziła na łąkę  żeby się uczyć jeździć konno. Dzięki nie mu i Harriet polubiłam pracę przy koniach choć lekka nie jest zwłaszcza jak trzeba poganiać konia. Największą frajdę sprawiał mi fakt że gdy trzeba było założyć wędzidło to mnie wołał gdyż twierdził, że Heinz mnie się słucha. Będzie mi jego brakowało gdyż był dobrym człowiekiem i dobrze wychował swoje dzieci. Jak tylko będę w Polsce to kontaktuję się z Harriet i pójdę zobaczyć nowo narodzonego konika. W czerwcu wyjeżdżam pierwszy raz w życiu nad morze. Odwiedziłam już polskie góry i niemieckie a teraz zobaczę słynny Sopot. Z Wikipedii dowiedziałam się że jest wielkości mojego miasta powiatowego.
Tutaj w Lenggries  jest pięknie zwłaszcza teraz kiedy całe łąki są pokryte kaczeńcami i ostróżkami leśnymi ilekroć przechodzę to nie mogę wyjść z podziwu. W pobliskim parku, w polodowcowym jeziorze pływają już małe kaczuszki wraz matką , przepiękny widok wielu spacerowiczów przystaje i obserwuje poczynania kaczątek a idąc wyżej pod górę można zauważyć na drzewach wiewiórki. Obserwując mieszkańców coraz częściej tęsknię za swym ogródkiem gdzie miałam już całą grządkę tulipanów i narcyzów. Moim zwyczajem było to iż kładłam na trawniku i z nimi rozmawiałam.  Być może to i głupie ale za to pięknie rosły
                                                                                                                                            Freya93