wtorek, 4 grudnia 2012

Wszystko przemija ból, łzy cierpienie radość szczęście nic nie trwa wiecznie..

Zawsze kiedy czujemy ból i cierpienie wydaje się że tak będzie i nie minie i nie wiadomo kiedy się cokolwiek zmieni ale tak naprawdę to przeminie jak zły sen.

Tak samo jest gdy czujemy radość i szczęście i myślimy wówczas że to będzie trwać już zawsze..

Wszystko przemija wraz z czasem i mimo że gdzieś o głębi duszy wiemy o tym to kiedy przeżywamy złe chwile to uważamy że tak już zawsze będzie.

Życie to koło Fortuny są momenty szczęścia radości harmonii stabilizacji ,są momenty kiedy nic nie dzieje się czas marazmu ale i też nadchodzi czas smutku bólu rozczarowań. tak w kółko...
Czym było by życie ludzkie gdyby się nie zmieniało ?
Czy było tak dobrze kiedy by trwało wieczne szczęście?
Czy nadmiar szczęścia i dobrobytu był tak dobry dla ludzi?
Czy nadmiar Dobra jest naprawdę dobry?
Trudne pytanie ale na pewno nie byłoby korzystne dla ludzi.
Nie ma ludzi bez problemów nie ma ludzi którzy nie doświadczyli złych doświadczeń.
. Nawet jeśli nam się wydaje że ktoś jest bogat,  ma zdrowie to naprawdę ten człowiek ma jakieś inne problemy o których nie mówi zeby nie ośmieszyć się przed innymi . Nie mówi o tym ponieważ chce stworzyć wokół siebie sztuczna atmosferę powodzenia.
Człowiek bez jakichkolwiek doświadczeń to człowiek umarły za życia który sam siebie pogrzebał w swojej własnej iluzji którą sam wierzy.
Nic nie jest wieczne i ta świadomość powinna nam ludziom pomagać w dążeniu doświadczania różnych sytuacji i dążeniu do realizacji samego siebie bez względu na opinię innych gdyż my sami odpowiadamy ze swe życie za swe przemijanie a nie inni. My sami powinnyśmy być świadomi tego i nie brać pod uwagę opinię innych gdyż opinia innych ludzi to zbędny bagaż na który czasem my sami się skazujemy. My sami powinnyśmy być odpowiedzialni za nasze przemijanie ... 

                                                                                                                                   Freya93
                                                                   

 
 
 

sobota, 1 grudnia 2012

Księżycu mój księżycu
Panie o jasnym licu
świecisz na niebie wraz z gwiazdami
jesteś już tam całymi wiekami
kiedy ja wzdycham do ciebie latami
opowiadam Tobie o mych marzeniach
o planach do spełnienia
Wzdycham w nadziei
że życie się lepsze zmieni
kolorami tęczy zacznie się mienić..

czwartek, 22 listopada 2012



Do Freckenfeld przyjechałam 5 listopada ok 8 wieczorem drzwi otworzyła mi młoda dziewczyna która się ucieszyła że już przyjechałam jak później mi powiedziała to zaczęła się martwić czy ogóle przyjadę. Carl spał już a jego żona Lisalotta czekała wraz tą dziewczyną. Nie napiszę jak się nazywała gdyż myślę że nie chciałaby tego abym wspominała o tym. Po pokazała mi co jak się robi, o której są posiłki które przygotowywała Lisalotta, kiedy mam przerwę oraz że jest w wiosce jeszcze jedna Polka. Wieczorem kiedy byłyśmy opowiedziała mi że to trudna rodzina o czym się przekonałam na własnej skórze. Mówiła mi o wizycie niemieckiej firmy która pośredniczy w zatrudnianiu opiekunek i znajdywaniu rodzin potrzebujących. Pojechała nad ranem zadowolona że już ma ten koszmar za sobą ale niestety ten koszmar miałam sama przeżyć. Nie musiałam długo czekać zaczęło się od samego rana...

Opiszę tylko jeden dzień z życia u tej rodziny gdyż większość była niemal identyczna.

Rankiem jak zawsze ubierałam Carla i poszłam szykować śniadanie. Podczas śniadania oczywiście najpierw zrobiłam kanapkę Carlowi i pokroiłam w kawałeczki dałam widelec i usiadłam do śniadania ledwo zdążyłam ugryźć kanapkę to Lisalotta kazała przynieść szklankę

więc wstałam i podałam jej szklankę ledwo dotknelam kanapki to kazała sobie nalać a później to kazała okulary a to drzwi otworzyć żeby pielęgniarka mogła przyjść z lekami a to pomóc jeść Carlowi. Jakoś z cudem między tymi rozkazami zdążyłam zjeść jakoś śniadanie. Po śniadaniu nie lepiej jak tylko poszłam do siebie żeby zrobić poranną toaletę to zaczęła mnie wołać kiedy zeszłam okazało się że mam podnieść brudną chusteczkę i wyrzucić do kosza. Podniosłam tą chusteczkę i ją wyrzuciłam ale wkurzałam się i poszłam na górę a ona od nowa ... ale już nie reagowałam wcale na to że krzyczy na cały dom. Dopiero kiedy skończyłam zeszłam i zapytałam się czego chce ... Na obiedzie było podobnie jak podczas śniadania ale jakoś zdążyłam zjeść i posprzątałam i wychodziłam na przerwę do Polki która niedaleko pracowała.

Wieczorem przed położeniem spać Carla zaczęły się problemy z położeniem jego spać robił się agresywny nie chciał się myć więc rezygnowałam z mycia ale i tak jak się do niego zbliżyłam to zaczął bić, pluć.drapać a pod koniec ciągnąć za włosy kiedy się nachyliłam żeby buty mu ściągnąć.

Zwy trzymałam tak tydzień ale później to już zadzwoniłam do firmy polskiej że nie daję rady że tak nie można pracować.

Powiedziano mi że na drugi dzień przejedzie niemiecka firma która też pomaga w takich sytuacjach oraz że będzie ich syn. Niemiecka agencja przyjechała i owszem rozmawiała o tej całej sytuacji a sama przekazałam co się dzieje w tym domu przez ten cały czas. Jak wiedziałam już wcześniej to już nie pierwszy raz jest i że były też wcześniej opiekunki które po 2-3tygodniach odjeżdżały. Po mimo całej rozmowy poprawa była tylko pól tygodnia gdyż parę dni później Lisalotta wymyśliła że będę chodzić wraz z Nią po Freckenfeld i roznosić ciasto. Nie zgodziłam gdyż wiedziałam że nie mogę zostawić Carla samego w domu gdyż to za niego brałam odpowiedzialność. Z całej złości Lisalotta chciała żeby to jej mąż poszedł z nią to cholerne ciasto roznosić ale i też nie zgodziłam się na to wówczas odciągnęłam Carla od niego a ona zaczęła mnie bić po rękach i po nogach. Z racji że jestem młodsza i silniejsza odsunęłam Carla i zaprowadziłam go domu gdzie zamknęłam go w pokoju stołowym gdyż on chciał iść za nią na podwórko. Z nerwów zadzwoniłam do firmy polskiej żeby po informować o zaistniałej sytuacji ale i także napisałam e-mail do syna. Na drugi dzień Firma zdecydowała się że jednak zjeżdżam do Polski gdyż nie mogę się narażać na takie sytuacje...

Jeśli chodzi o jedzenie to sprawa nie lepiej się przestawiała gdyż robiła zupy z puszki które rozrzedzała z wodą dodawała białą kiełbasę albo konserwę z puszki oraz rozgotowany makaron i tak się jadło przez trzy dni a jak była końcówka zupy to dodawała inną zupę z puszki i tak cały czas...

Przed wyjazdem sytuacja była bez zmian raptem przed wczoraj Carl wszedł na górę i nie chciał ogóle zejść próbowałam już wszystko prośbą, groźbą wołała go nawet Lisalotta ale bez skutku...

Postanowiłyśmy że pójdziemy po sąsiada po pomoc owszem przyszedł pomógł żeby zeszedł a nawet próbował namówić żeby poszedł spać oraz wziął krople na uspokojenie które je podałam a on je wypluł. Żona sąsiada próbowała pomóc mi żebym mogła rozebrać ale on okładał mnie pięściami pluł wykręcał palce a kiedy mu spodnie zakładałam to pociągnął mnie za włosy

wkurzyłam już nieziemsko krzyknęłam Ruhe ! Sofort! (spokój ! Natychmiast) siedź i nie mów nic oczywiście po niemiecku Nic pomogło ale na chwilę się uciszył więc w tym czasie szybko skończyłam go ubieram i dosłownie rzuciłam na łóżko. Tak mniej więcej miałam przez ten cały czas.

Teraz to już jadę do Polski ale niestety i tak będę musiała znowu wyjechać gdyż nie mam więcej pieniędzy a tamte za inwestowałam już a czuję się zmęczona fizycznie i psychicznie. Wiem jedno nie poddam się i zrealizuję swoje plany choćby nie wiem co się działo...

sobota, 17 listopada 2012

Przechadzam się między światami
omijam to co z przychodzi wraz z cieniami
kieruję się w stronę słońca
tam gdzie Jasność triumfuje
gdzie radość w sercach gości
nie ma ani cienia złości
spaceruję między światami
gdzie czas nie istnieje
przestrzeń bez granic
wszystko jest możliwe
podziwiam piękno duszy
które trudno opisać słowami...

czwartek, 15 listopada 2012

Prawdziwy charakter i naturę człowieka można poznać w trudnych sytuacjach wówczas poznajemy prawdziwych przyjaciół oraz samego siebie.
Dzieje się tak dlatego że takie sytuacje stwarzają trudne warunki do życia zmęczenie stres, samotność, a to powoduje człowiek nie ma już siły żeby móc udawać inną osobę niż jest w rzeczywistości oraz wychodzą wówczas wszystkie słabości.
W tych warunkach właśnie nawiązują się naprawdę wartościowe przyjaźnie i znajomości a rozlatują się te nie wartościowe oparte na interesowności.
Jednocześnie możemy my siebie samych poznać jak bardzo jesteśmy odporni na stres, zmęczenie, ból oraz samotność.
Poznajemy swoje mocne i słabe strony i mamy wtedy okazję wzmocnić swoje niedociagnięcia w swej naturze oraz wykorzystywać swe nowe poznane atuty w innych sytuacjach życiowych
Przechodzimy też sprawdzian wiary w siebie i swoje możliwości jak bardzo jesteśmy konsekwetni i pewni swego celu.
Ciężkie warunki i praca uzupełniają i wzmacniają nasze możliwości, kształtują charakter, daje możliwość pracy nad sobą i swym podejściem do życia jak również pozwala przemyśleć swoje życie i nastawienie do niego.
Dlatego osobiście uważam pomimo wielu trudnych chwil i ciężkiej pracy fizycznej warto coś takiego przeżyć i doświadczyć później człowiek wraca odmieniony jaśniej i z innej perspektywy widzi ludzi bliskich przyjaciół rodzinę oraz przede wszystkim Siebie.
Przede wszystkim nabiera pewności i wiary w swoje możliwości jest wytrwały w dążeniu do celu ponieważ jest bardziej konsekwentny i wytrwały w dążeniu do celu dlatego że wie jest wstanie pokonać ból fizyczny i stres oraz zmęczenie.
Wzrasta świadomość swej duszy potrafi z większą wiarą patrzeć w przyszłość.
Najważniejsze jest to żeby nie poddawać i nie dać się ponieść negatywnym emocjom.
Przeboleć z godnością utratę tak zwanych przyjaciół lub bliską osobę mieć w sobie siłę żeby zobaczyć jak naprawdę wyglądają ludzie a nie ich nałożone maski i umieć rozpoznać bratnia duszę.
Na miejsce utraconych przyjaciół zawsze pojawią się nowi lepsi i bardziej godni tego miana tacy przyjaciele co nas uzupełniają i szanują a nie wykorzystają i udają prawdziwych.

środa, 7 listopada 2012

 

Poszukaj ciszy w swym sercu
poszukaj ciszy w swej duszy
poszukaj ciszy w Sobie
odnajdziesz sens swego istnienia
w sercu radość zapanuje
w duszy zaświeci słonce
poszukaj ciszy która jest w Tobie
 

czwartek, 25 października 2012

Modlitwa do Słońca ..

Słońce ulecz moje serce!

Niech przestanie żyć w udręce

Niech przestanie płakać

za utraconym losem

niechaj się zacznie cieszyć

życiem i przestanie płakać skrycie

gdyż zacznie żyć prawdziwie

gdzie lasy są wysokie

gdzie jest radość barw

Daj mu swą moc życia

Niech rozjaśni się twym blaskiem

Niech zacznie żyć wraz twym wschodem

odpoczywa wraz twym zachodem

Niechaj się stanie !