wtorek, 24 lipca 2012

                                                                                                                                                                             Freya93



poniedziałek, 23 lipca 2012

                                                                                                                                                                                                                                    F reya93
W Waldhausen jestem już 18dni jak do tej pory było spokojnie aż do wczoraj
Od paru dni Klara ma problemy z żołądkiem kilkakrotnie kiedy tylko wracały jej wymioty mówiłam że trzeba zawołać lekarza ale ona nie chciała i rodzina się stosowała do jej życzeń .
Wczoraj  gdy jadła obiad znowu zwracała pożywienie kiedy już zaczęłam myć naczynia zauważyłam że ona jakby zaczęła tracić kontakt z rzeczywistością a wodę wylewała na podłogę pytałam się co robi a ona nic się nie odzywała chciała wstać ale zaraz upadła..Dobrze że zaraz za nią była ściana. Szybko do niej podbiegłam i posadziłam ją i zmusiłam jej lekko już zesztywniała ciało do tego żeby się pochyliła i uderzałam ją mocno w plecy..
Ona już zaczęła się dusić, nie wiem skąd wiedziałam co robić naprawdę nie wiem. Lekarz przyjechał dopiero gdy Juta zobaczyła że jednak sytuacja jest poważna .Przed podjęciem tej pracy nie przeszłam żadnego szkolenia udzielania pierwszej pomocy ani nikt mi nie mówił co mam robić w takich przypadkach Jedynie co polegam na swej intuicji. Większość firm pośredniczących i  wysałających kobiety do tej pracy nie przeprowadza   szkoleń, a powinni. Poza tym wydarzeniem to jest spokojnie tutaj dzięki życzliwości Niemców poznałam tutaj Polkę Irenkę która również tutaj pracuje jako opiekunka. Irenka jest miłą, serdeczną i ciepłą osobą spędzam z nią nie mal codziennie czas. Obie co drugi dzień jeździmy na rowerze i zwiedzamy okolicę. Dobrze mieć tutaj bratnią duszę ...

Podczas pobytu w Lenggries poznałam również "kolegę" na niemieckim portalu My Polacy jak do tej pory to rozmawiamy ze sobą na GG i nie mam jak narazie nic do zarzucenia są to zwykłe rozmowy o życiu i pracy a co dalej będzie zobaczymy ..

piątek, 13 lipca 2012

                                                                                                                                                                             Freya93
Poznałam smak wolności
dotknęłam radości
zobaczyłam życie
o tym marzyłam skrycie

sobota, 7 lipca 2012

Przyjazd do Aalen


Przed wczoraj  przyjechałam do Aalen mam tu się opiekować 86letnią Klarą W. Po przyjeździe na miejsce okazało że dom jest pusty i na mnie nikt nie czeka. Czekałam pod domem jakiś czas ale nikogo nie było pożniej drzwi otworzyła mi są sąsiadka Maja, odrazu po wejściu zobaczyłam, że dom stoi zaniedbany i opuszczony od jakiegoś czasu pomimo, że sąsiedzi dbają o ogródek i trawnik. Jak tylko wniosłam bagaże to sąsiadka zaczęła  mi pokazywać wszystkie pomieszczenia w domu. Wszędzie czuć było stęchliznę więc odrazu otwierałam okna.
Pokój mam na górze ale musiałam sama go sobie przygotować tzn wynieść wszystkie niepotrzebne rzeczy a było ich sporo znaleźć sobie kołdrę poduszkę pościel oraz zrobić miejsce na moje ciuchy gdyż wszystkie szafy są zapełnione. Później przyjechał siostrzeniec Oscar powiedział ze Klara jest jeszcze w domu starców więc przyjedzie na drugi dzień wieczorem ...
Dał też pieniądze na życie oraz numer kontaktowy do siebie i swej żony Juty

W domu nie było prawie nic do jedzenia oprócz dużych ilości makaronu, sąsiadka zrobiła drobne zakupy kupiła konserwy mięsne a w lodówce były też świeże jogurty parę butelek piw ( Klara lubi czasem wypić dla smaku), chleb ciemny ( całe szczęście że lubię), margaryna i nic poza tym...
Takiego miejsca to jeszcze nie miałam ale cóż oprócz swych zajęć to trzeba będzie trochę doprowadzić ten dom do czystości!
Z informacji z których mi udzieliła Juta to Klara chodzi sama za  pomocą rolatorka, będzie też sama się myła oraz sama wychodzić na spacery.

Ok 18 przyjechała do domu przywitałam ją a po udzieleniu ostatnich instrukcji przez siostrzeńca zostałyśmy w domu same.Dziwnie ją odbieram jakby cały czas była wystraszona i nerwowa. Praca zapowiada się spokojnie bez żadnych komplikacji. Przed przyjazdem Klary zdążyłam dowiedzieć że pobliżu też pracuje Polka ale jakoś nie spodobała mi się więc nie będę jej często odwiedzać. Miejsce gdzie jestem to chyba jakaś dzielnica Aalen ale właściwe miasto znajduje się jakieś 10km dalej więc znowu jestem prawie na wsi ...

16 Czerwca

 
W ten dzień zaplanowałam zwiedzić Gdynię.

Jedyną ciekawą atrakcją Gdyni to skwer Kościuszki tak jak  wszędzie w Trójmieście pełno kramów z pamiątkami   oraz wyrobami z bursztynów.
 Na skwerze Kościuszki można zwiedzić Statki-muzeum "Dar Pomorza oraz" Błyskawica".
W tym dniu co byłam to można było wejść po wykupieniu biletu na pokład "Dar Pomorza" akurat zdążyłam na wycieczkę podczas której pilot opowiadał historię statku po jakimś czasie jednak zdecydowałam się odłączyć od tej wycieczki i samej zwiedzić statek.
 Kierując się strzałkami zeszłam do maszynowni oraz do pomieszczeń gdzie są przechowywane żagle, zobaczyłam również kajuty zwykłych marynarzy jak i również mesę oficerską oraz kajuty oficerów i kapitana.
Po zejściu na ląd skierowałam się w stronę akwarium ale że trzeba było długo czekać więc zrezygnowałam z zobaczenia w drodze powrotnej skręciłam w aleję gdzie parę metrów dalej znajdowało się Muzeum Marynarki Wojennej. Ekspozycja była na powietrzu po wejściu można zobaczyć z bliska helikoptery z II wojny światowej armaty, działa, śruby oraz pociski podwodne. Muzeum raczej jest ciekawe dla osób interesujących się historią II wojny światowej oraz militariami. Lekko rozczarowana wróciłam do domku gdy tylko odpoczęłam znów skierowałam się na plażę żeby korzystać z słońca i ciepłej wody...

                                                                                                                                                                                                                                                Freya93



czwartek, 5 lipca 2012

Sopot..


                                                                                                                                                                                                                                                    Freya93

czwartek, 28 czerwca 2012

Dzień czwarty ...

Dzień powitał mnie piękną pogodą słońce świeciło a lekki wiaterek z nad morza dawał lekki chłodek.

W ten dzień postanowiłam, że odwiedzę Gdańsk i za radą właściciela kwater udałam do się do szybkiej kolejki miejskiej.
Po 10minutach byłam już na dworcu głównym w Gdańsku skąd miałam bardzo prostą drogę do Starego Gdańska. Po drodze mijałam pomnik Jana Heveliusza oraz pomnik Jana Sobieskiego III. i po przejściu na drugą stronę zobaczyłam stare kamieniczki, a pare metrów dalej zobaczyłam Złotą Bramę.
Weszłam przez wielką Złotą Bramę a na przeciwko niej znajduje się Wieża wiezienna oraz katownia. Na starym mieście oczywiście tłumy turystów oraz obcokrajowców szum oraz gwar.
Na Starym Rynku znajduje się Ratusz Głównego Miasta a nieco dalej Dwór Artusa oraz słynna Fontanna Neptuna idąc dalej weszłam na ulicę Szeroką gdzie oprócz zabytkowych kamieniczek stoi również Żuraw, który jest symbolem Starego Gdańska oraz najstarszym zachowanym dźwigiem portowym w Europie. Obecnie tam znajduje się Muzeum Morskie gdzie prezentowana jest wystawa pokazająca najlepsze czasy miasta portowego. Teraz wzdłuż brzegu zacumowane są promy wycieczkowe, jachty motorówki. Przechodząc postanowiłam wybrać się na wycieczkę promem na Westerplatte gdzie po drodze zobaczyłam Stocznię Gdańską oraz rózne statki które czekały naprawę, a także stare domy rybackie. Przez całą wycieczkę przewodnik informował turystów o historii Gdańska..
Płynąc na Westerplatte przepływaliśmy przez zatokę "pięciu gwizdków" a jest miejsce gdzie Motława wpada do Wisły a kiedyś w tym miejscu wszystkie statki miały obowiązek sygnalizować swoją obecność własnie pięcioma gwizdkami...
Na Wersterplatte można zwiedzić bunkry i okopy oraz zapoznać siię bliżej z historią obrony miasta Gdańsk...

Słoneczna pogoda oraz lekki wietrzyk sprawił że cała wycieczka była przyjemna i nie nużąca. Po powrocie jak już nabrałam zwyczaju poszłam zjeśc " Przystani Rybaków" tym razem wybrałam zupę rybnę. w swej porcji dostałam duży kawałek ryby.Zupa była smaczna ale i zarazem pożywna po zjedzeniu obiado-kolacji poszłam jak co wieczór pospacerować brzegiem morza...