wtorek, 3 listopada 2015

Wizyta w starym wiezieniu.

 Mieszkam już w Melbourne ponad dwa lata i myślę że znam już trochę centrum miasta ale też wiem że nie byłam w wielu miejscach. Zawsze korzystam z możliwości kiedy mam okazję zobaczyć coś nowego w mieście.
Ostatnio razem z klasą pojechałam do miasta żeby zobaczyć stare więzienie w Melbourne w którym został osadzony"  australijski Robin Hood" - Ned Kelly.
Ned Kelly jest australijską legendą ponieważ był jednym z tych rabusiów który sprytnie uciekał od wymiaru sprawiedliwości. Wiadomo że nadchodzi czas kiedy i nieuchwytny rabuś zostaje złapany i osadzony w więzieniu.. Niestety marnie skończył gdyż na koniec został powieszony w starym więzieniu. Ned Kelly zasługuje na swą popularność nie tylko dlatego że był sprytnym rabusiem ale również jako pierwszy skonstruował żelazną kamizelkę która skutecznie chroniła go przed kulami...
Dziś, ta słynna kamizelka stoi jako jedna z atrakcji więzienia...  Uważam że historia tego więzienia zasługuje na małą uwagę ponieważ zawiera wiele informacji na temat jak kiedy traktowano więźniów i zapewniam was że dzisiejsze więzienia w porównaniu z tamtymi czasami to są jak luksusowe hotele dla przestępców..
Wracając do samego więzienia,  budynek jest ulokowany w centrum miasta i wśród wieżowców wygląda bardzo nie pozornie lecz w swych murach ma mroczną historię....
 


W czasach kiedy powstało więzienie to były  czasy gorączki złota w stanie Victoria i każdy chciał jak najszybciej i możliwe najłatwiej się wzbogacić i wielu z nich byli  zwykłymi oszustami, złodziejami lub mordercami/ ( To się akurat nie zmieniło i zostało tak do czasów dzisiejszych)
Już  w 1845 roku był już gotowy pierwszy blok z celami i już był jednym z jednym największych budynków w mieście.  W 1859 roku wybudowano drugi blok z celami więźniów, spacerniak, kaplicę, szpital, łaźnie dla więźniów oraz mieszkania dla pracowników więzienia.
W 1870 roku zakończono budowę więzienia ponieważ ludzie byli bardzo niedozwoleni że znajduje się w centrum miasta. Wówczas zdecydowano przenieść wszystkich więźniów przenieść na obrzeża miasta.  Oficjalnie zamknięto więzienie w 1924 roku ale otworzono je tuż po wybuchu II Wojny Światowej ale wówczas byli tam osadzeni australijscy żołnierze którzy złamali prawo. Po ukończeniu wojny do 1969 roku pomieszczenia wykorzystywała policja w Melbourne.
Przez 79 lat działalności więzienia odbyło tam karę około 50.000 więźniów
Jako ciekawostkę podam iż grubość ścian w więzieniu miała około 60 cm grubości i była zrobiona z dwóch warstw  z kamienia blue stone, piasku oraz małych kamyków pomiędzy ścianami. Więźniowie nie mogli wyjrzeć na zewnątrz ponieważ maleńkie okienka były ulokowane bardzo wysoko. W każdej celi było świeże powietrze oraz woda.



 System więzienny jaki tam obowiązywał nazywał się " Cichy System" czyli nowi więźniowie byli lokowani w malutkich celach w których było miejsce na łóżko oraz na maleńki stolik, oraz wiadro na potrzeby fizjologiczne. Więźniom nie wolno było rozmawiać lecz musieli oddawać się rozmyślaniom nad tym przestępstwami.  Pod czas całego pobytu, poza celą  byli zobowiązani do noszenia masek, białej- dziennej oraz czarnej- na noc i nie wolno pod żadnym pozorem ściągać. Jeśli nowi więźniowie zachowywali się według zasad więziennych po trzech miesiącach, w nagrodę zostali przeniesieni do większej celi którą dzielili z innymi towarzyszami. 
 
Pręgierz
 

Drobni przestępcy mieli więcej przywilejów i mogli rozmawiać z innymi, oraz dostawali pożywienie z poza więzienia.  Osoby które nie płaciły rachunków lub podatków zatrudniono do pracy a wszystkie pieniądze które zarobili było oddawane na niezapłacone rachunki i podatki.  Więźniowie  pracowali bardzo ciężko. Mężczyźni pracowali przy budowie dróg, oraz przy obróbce kamienia zaś kobiety zatrudniano do prania ubrań, pościeli oraz do szycia  nowych pościeli lub masek.
Jeśli więźniowie zachowywali się wzorowo to pozwalano napisać list do rodziny który po przeczytaniu przez pracownika więzienia był wysyłany bliskim.  Również raz na trzy miesiące pozwalano na odwiedziny kogoś z bliskich Warto zaznaczyć iż w każdej celi obowiązkowo była Biblia oraz mogli pożyczyć jedną książkę na tydzień.

 

 Wszystkie zasady jakie obowiązywały w więzieniu były zapisane w książeczce z którą każdy więzień był zobowiązany się zapoznać
 Najbardziej niebezpieczni więźniowie, byli skazani na śmierć przez powieszenia, a po ich śmierci robiono odlew gipsowy twarzy  Co ciekawe celem robieniach  tych masek  pośmiertnych masek było zmierzenie twarzy i znalezienie cech wspólnych wszystkich przestępców.
W całej działalności więzienia w  mieście powieszono 131 mężczyzn oraz 4 kobiety.  Podczas funkcjonowania więzienia został tam ulokowany oraz po procesie został powieszony jeden z największych przestępców ówczesnej Australii - Ned Kelly.  Nie będę tu pisać jego historii ale w krótce opiszę dzieje tego słynnego przestępcy a teraz bohatera narodowego...

 
 


.

piątek, 30 października 2015

Takie tam zdjęcia :)

Te zdjęcia pochodzą z różnych dzielnic Melbourne, część  z nich zrobiłam z Resevoir, Mont Albert, oraz z Epping. 


 Na początek kwiaty :)



 
 





Zdjęcia poniżej to są z wczorajszego spaceru z koleżanką.
 








piątek, 23 października 2015

Murray River po raz pierwszy. .

Nie tak dawno w pewną wolną niedzielę wybraliśmy się z mężem na wycieczkę nad Murray River. Celem naszej wycieczki było to że chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają miejsca na namiotowe nad rzeką.
 Okazało się, że brzeg Murray River jest idealny w na weekendowe biwakowanie połączone z łowieniem ryb oraz  dobre na odpoczynek  od miejskiego zgiełku ponieważ tam jest tylko cisza którą przerywają krzyki papug oraz kukabura. W tym miejscu nie możliwości żeby mieć dostęp do internatu oraz zasięg telefonów komórkowych jest zerowy więc można odpocząć od technologii i na chwilę można żyć prosto i zwyczajnie tak jak by te wynalazki w ogóle nie istniały.
Tym razem nie łowiliśmy ryb z dwóch  powodów:
- Nie mieliśmy wykupionej karty rybackiej ( można kupić przez Internet a zasady łowienia ryb i terminy to każdy wędkarz musi się sam zapoznać inaczej zapłaci dość wysoką karę)
- Czas kiedy  można łowić Murray Cod będzie w grudniu a my przyjechaliśmy znacznie wcześniej.
Dzięki tej krótkiej zapoznawczej wycieczce będziemy mogli się lepiej przygotować  na następny wypad.  Chcę również zaznaczyć iż to dość daleka wyprawa gdyż od Melbourne do samej Murray River jest ponad  dwie i pół godziny drogi w jedną stronę.
Czemu Murray River?
Pierwszy raz kiedy  tą  rzeką to dzięki usłyszałam o tej rzece w szkole, gdzie nauczyciel opowiadał o stanach w Australii oraz najważniejszych rzekach,  a drugi raz mnie zaciekawiło to że iż Murray Cod ( ta ryba występuje tylko w Murray River) to jedna z najdroższych ryb w tutejszych restauracjach.
Na stronie internetowej znalazłam również wiele innych ciekawych informacji na temat tej rzeki na przykład że:
- Jest trzecią na świecie najdłuższą rzeką po której można żeglować ( zaraz po Amazonce i Nilu)
- Źródło wypływa z Parku Narodowego Kościuszki.
- Obejmuje trzy australijskie stany Victoria, NSW i Południową Australię.
- Murray Cod ( dorsz)  może osiągnąć 1.8m  ( to są dane z strony Abaut the Murray River)  trochę mi trudno w to uwierzyć ale skoro tak piszą to i może tak być...
- Właśnie  przy tej rzece jest najwięcej na świecie lasów  eukaliptusowych nazywanych tutaj Redgum
 Czy warto było pojechać nad tą rzekę?
Mimo że tego dnia było około 35 stopni w cieniu i było mi naprawdę gorąco to naprawdę warto było zobaczyć tą rzekę a przy okazji zobaczyłam jak wygląda prawdziwy krajobraz Australii w stanie Victoria...


 Uwaga królestwo Koali :)
 
 I pomyśleć że po drugiej stronie rzeki to już NSW :)
 




Niespodziewani " goście"
 



  To już wiejska droga :)
 


  Królowe australijskich przestworzy..
 

Kukabura

niedziela, 11 października 2015

Na australijskiej wsi..

  U mnie znów nawał obowiązków które nie pozwalają dawać na blog regularnie postów lecz z opóźnieniem.. Czasem myślę sobie, że mieszkając w Polsce czy w Niemczech życie było jakieś spokojniejsze niż w Australii...
Tydzień temu zostaliśmy zaproszeni do Woodstock ( to jedna z australijskich wsi) na lunch. Ten dzień był piękny słoneczny dzień i lunch mieliśmy na werandzie gdzie mogliśmy podziwiać piękne widoki...
Australijska wieś jest inna niż polska. Po pierwsze domy sąsiadujące ze sobą nie są tak blisko jak w Polsce lecz są dość daleko. Po drugie są tu takie drzewa owocowe jak: cytryny, mandarynki, pomarańcze oraz nasze europejskie drzewka owocowe.
Po trzecie o poranku nie budzi nas tylko pianie koguta ale również wrzask papug oraz kukabura i zapewniam was te wrzaski obudzą największego śpiocha!  A po czwarte odwiedzają tutaj gospodarzy tacy goście jak kangury oraz possumy te ostatnie są uważane za szkodników ( pod ochroną) które niszczą korę drzew oraz drewniane belki w domu.  Odnośnie ptaków zwłaszcza papugi są tu utrapieniem dla rolników i sadowników. Ptaki te niszczą owoce i sadzonki.. Tak więc poza małą ilością deszczu to australijscy rolnicy mają też  inne zmartwienia o plony..
Zapomniałam wspomnieć, że na koniec tego wspaniałego dnia gospodarze zrobili mi miłą niespodziankę.. na zakończenie podano mi herbatę w filiżance z bolesławieckiej ceramiki !
Tutaj naczynia z Bolesławca są naprawdę drogie.. na przykład filiżanka bez talerzyka kosztuje $ 30 !
Gospodyni ( Australijka polskiego pochodzenia) powiedziała mi ze większość naczyń z Bolesławca kupiła w Polsce...



Drzewo cytryny


Drzewo orzecha Makadamia


Moja Stefanka oraz ceramika z Bolesławca
 




Do moich czytelników.

 
 
Dziś wstawiłam w ustawieniach mego profilu mój e mail.
Proszę o uwagi co chcielibyście wiedzieć o życiu w Australii
lub o samych Australijczykach a w miarę moich możliwości będę wstawiała posty o tematyce której was interesuje.

niedziela, 20 września 2015

Tym czasem w moim ogródku..

Tym czasem w moim ogródku zaczyna się wiosna!  Nasza śliwka najpierw zaczęła pięknie kwitnąć a po niecałym tygodniu całe drzewko już przybrało się w zielone listki.
W doniczkach sadzonki pomidorów i papryki czekają na swoją kolej żeby je przesadzić do ogródka a tym czasem orchidee oraz nagietki cieszą oko swymi kwiatami...



 









 Wczoraj idąc do znajomej nie mogłam się oprzeć żeby zrobić zdjęcie kwitnącym krzewom ...