poniedziałek, 16 stycznia 2012
Czym jest życie?
Rodzimy się,rozwijamy się, zakładamy rodzinę, wydajemy na świat potomstwo, starzejemy się, i umieramy...
Taka jest kolej rzeczy w życiu człowieka ale czy to jest życie?
Nie tylko ja zadaję to pytanie sobie na tej ziemi niemal każdy człowiek zadaje sobie te pytanie Czym jest życie??
Dziś słuchając piosenki "...Czym jest życie mamo?..." uświadomiłam sobie że życie to ja sama i inni ludzie. Ludzie co tworzą piękne chwile dobre a czasem również te przykre to jest życie.
Życie to podążanie za własnym losem i płynięcie z jego prądem a nie pod prąd ,czasem daje nam coś w prezencie ale również też daje nam do zrozumienia że powinnyśmy o to zawalczyć zdobyć się na wysiłek emocjonalny, życiowy, fizyczny, psychiczny ale czasem bywa też że musimy zrezygnować z czegoś żeby dostać to co chcemy chociaż nie zawsze bywa dla nas to dobre..
Życie to ciągłe dokonywanie wyborów,decyzji zmaganie się z przeciwnościami które nas wzmacniają dają nam siłę do dalszej "wędrówki" i walki o siebie samego.
Życie to piękne cudowne chwile kiedy cały świat promienieje szczęściem ...
Mimo wszystko tych pięknych chwil i tych przykrych to i tak jesteśmy sami a cała reszta jest obok nas i jedynie może dzielić z nami życie ale przeżywamy je sami.
My sami walczymy o siebie my sami cieszymy, płaczemy, my sami odczuwamy szczęście rozkosz a reszta jest obok uczestniczy jedynie lub przechodzi obojętnie. I jak ktoś zapyta mnie czym jest życie to powiem że życie to ja moje istnienie i świat wokół mnie...
niedziela, 15 stycznia 2012
Za dwa tygodnie wyjeżdżam z Wittmund i znowu na walizkach...
Czasami mam dość tych podróży ale jak przebywam dwa tygodnie w jednym miejscu zaczyna brakować mi ruchu, podróży. Wittmund jest ładnym turystycznym miasteczkiem jest tutaj dużo kafejek, restauracji Hotele. Ulice zadbane, ludzie uprzejmi.
Żałuję jednego że nie mogłam zobaczyć morza . Mam nadzieję że jak będę następnym się uda zobaczyć. Zawsze mam jakoś pewność że zawitałam na jakiś krótki czas oraz że już nie zobaczę tego miejsca.
Dziś poszłam na spacer w końcu niedziela i Horst w domu więc skorzystałam z okazji. Pogoda wiosenna nawet ptaki jakoś radośnie ćwierkali. Szłam drogą i rozmawiałam znajomą o mężczyznach o tym że nie umiem ich zrozumieć może dlatego że mam inne poglądy na życie niż inne kobiety. Rozmawialiśmy też o zmianach jakie zachodzą w życiu czasem żałuję że te dobre zmiany nie następują szybko lecz że trzeba czekać. Często mam dosyć czekania, szukam innych możliwości ale jakoś na razie nie widzę.
Czasami mam dość tych podróży ale jak przebywam dwa tygodnie w jednym miejscu zaczyna brakować mi ruchu, podróży. Wittmund jest ładnym turystycznym miasteczkiem jest tutaj dużo kafejek, restauracji Hotele. Ulice zadbane, ludzie uprzejmi.
Żałuję jednego że nie mogłam zobaczyć morza . Mam nadzieję że jak będę następnym się uda zobaczyć. Zawsze mam jakoś pewność że zawitałam na jakiś krótki czas oraz że już nie zobaczę tego miejsca.
Dziś poszłam na spacer w końcu niedziela i Horst w domu więc skorzystałam z okazji. Pogoda wiosenna nawet ptaki jakoś radośnie ćwierkali. Szłam drogą i rozmawiałam znajomą o mężczyznach o tym że nie umiem ich zrozumieć może dlatego że mam inne poglądy na życie niż inne kobiety. Rozmawialiśmy też o zmianach jakie zachodzą w życiu czasem żałuję że te dobre zmiany nie następują szybko lecz że trzeba czekać. Często mam dosyć czekania, szukam innych możliwości ale jakoś na razie nie widzę.
piątek, 13 stycznia 2012
O wróżbach ...
Człowiek od niepamiętnych czasów starał się dowiedzieć o swej przyszłości za pomocą wróżb, jasnowidzenia lub nawet czytając z gwiazd.
W starożytności zajmowali się tym kapłani lub szamani oraz astrologowie.
Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego człowiek chce wiedzieć co się wydarzy i jak potoczy jego los...
Czy my ludzie nie możemy przyjąć tego co nam ofiaruje życie bez patrzenia w przyszłość?
Człowiek zawsze miał taką naturę że chciał zmienić lub ulepszyć sobie życie pomijając różne niekorzystne dla niego wydarzenia zapiebiegając wypadkom lub chorobom.
Korzystając z wróżenia lub jasnowidzenia zapominamy, że często decydyjący głos w tworzeniu naszego życia mamy My sami, a nie inne osoby. Pamiętajmy o czynnikach na które my nie mamy wpływu np decyzja osoby trzeciej co może pośrednio nas też tyczyć lub zwykły zbieg okoliczności, chociaż podobno nie ma zbiegów okoliczności ...
Często zapominamy że nasze nastawienie do życia również ma wpływ na nasz Los ponieważ wówczas jesteśmy odbierani przez innych pozytywnie lub negatywnie.
Zapominamy również że zostaliśmy obdarzeni przez naturę tak wspaniałą cechę jak intuicja i Wolna Wola.
Co w obecnych czasach jest niemal całkowicie wyparta przez komputer, telewizor, bazy danych lub statystyki..
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że korzystając z usług wróżek to właśnie korzystamy z ich intucji, a karty lub szklana kula to jedynie narzędzie , które pomaga zobaczyć przyszłość.
Podczas wizyty ważną rolę gra również znajomość psychologii co pomaga nawiaząć kontakt między wróżką a klientem przez odpowiednie zadawanie pytań i odpowiednie podejście podczas rozmowy wróżka może dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi klientowi i za pomocą kart oraz intuicji pokazuje możliwe rozwiązanie lub przebieg wydarzeń.
Pomimo wszystko czasem warto korzystać z usług osób obdarzonych darem jasnowidzenia i widzenia aury ponieważ w wypadkach chorób lub schorzeń nie możemy zobaczyć i wówczas możemy zapobiec chorobie idąć do lekarza lub uważając na siebie w danej sytuacji.
Korzystając z daru jasnowidzenia powinnyśmy jednak pamiętać że jasnowidz, astrolog, wróżka są również ludżmi i mają też prawo do pomyłki jak również warto pamiętać, że podczas wróżenia jest widziana tylko dana linia życia, która w każdej chwili może się zmienić niezależnie od samych lub świadomi zmieniając swoje nastawienie do życia.
W takim razie rozsądnie korzystajmy z tych uzdolnień jakim nas obdarzono i częściej korzystajmy z własnej intuicji którą każdy z nas posiada
W starożytności zajmowali się tym kapłani lub szamani oraz astrologowie.
Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego człowiek chce wiedzieć co się wydarzy i jak potoczy jego los...
Czy my ludzie nie możemy przyjąć tego co nam ofiaruje życie bez patrzenia w przyszłość?
Człowiek zawsze miał taką naturę że chciał zmienić lub ulepszyć sobie życie pomijając różne niekorzystne dla niego wydarzenia zapiebiegając wypadkom lub chorobom.
Korzystając z wróżenia lub jasnowidzenia zapominamy, że często decydyjący głos w tworzeniu naszego życia mamy My sami, a nie inne osoby. Pamiętajmy o czynnikach na które my nie mamy wpływu np decyzja osoby trzeciej co może pośrednio nas też tyczyć lub zwykły zbieg okoliczności, chociaż podobno nie ma zbiegów okoliczności ...
Często zapominamy że nasze nastawienie do życia również ma wpływ na nasz Los ponieważ wówczas jesteśmy odbierani przez innych pozytywnie lub negatywnie.
Zapominamy również że zostaliśmy obdarzeni przez naturę tak wspaniałą cechę jak intuicja i Wolna Wola.
Co w obecnych czasach jest niemal całkowicie wyparta przez komputer, telewizor, bazy danych lub statystyki..
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że korzystając z usług wróżek to właśnie korzystamy z ich intucji, a karty lub szklana kula to jedynie narzędzie , które pomaga zobaczyć przyszłość.
Podczas wizyty ważną rolę gra również znajomość psychologii co pomaga nawiaząć kontakt między wróżką a klientem przez odpowiednie zadawanie pytań i odpowiednie podejście podczas rozmowy wróżka może dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi klientowi i za pomocą kart oraz intuicji pokazuje możliwe rozwiązanie lub przebieg wydarzeń.
Pomimo wszystko czasem warto korzystać z usług osób obdarzonych darem jasnowidzenia i widzenia aury ponieważ w wypadkach chorób lub schorzeń nie możemy zobaczyć i wówczas możemy zapobiec chorobie idąć do lekarza lub uważając na siebie w danej sytuacji.
Korzystając z daru jasnowidzenia powinnyśmy jednak pamiętać że jasnowidz, astrolog, wróżka są również ludżmi i mają też prawo do pomyłki jak również warto pamiętać, że podczas wróżenia jest widziana tylko dana linia życia, która w każdej chwili może się zmienić niezależnie od samych lub świadomi zmieniając swoje nastawienie do życia.
W takim razie rozsądnie korzystajmy z tych uzdolnień jakim nas obdarzono i częściej korzystajmy z własnej intuicji którą każdy z nas posiada
środa, 11 stycznia 2012
Zawsze kiedy jadę do Niemiec biorę ze sobą tyle książek na ile tygodni jadę. Teraz wzięłam ze sobą 6 książek w tym książkę Ewy Foley "Zakochaj się w życiu". W tej książce Ewa radzi nam jaki pięknie i zdrowo przeżyć życie ale co najważniejsze żeby to życie przeżyć zgodnie ze sobą. Czytając znalazłam rozdział "Zakochaj się w radości "i zaraz przypomniały mi się dwie napisane refleksje. Pierwszą refleksję napisałam ponad dwa lata temu podczas zabawy z bratanicą, a drugą obserwując syna mojej siostry myślę że są warte przeczytania i zastanowienia się jak dużo jest w nich prawdy.
19.03.10 Czemu dorośli są smutni?
Dziś pod wieczór bawiłam się z moją bratanicą Oliwką i nagle mnie zapytała
-Ciociu czemu dorośli są smutni?
Moją pierwszą reakcją było zaskoczenie i powiedziałam:
-Nie wiem kochanie czemu dorośli są smutni D
Nie zwracając dalej uwagi na to pytanie dalej nią bawiłam oraz jej bratem po chwili powiedziała:
-Ja wiem czemu są smutni
-Czemu ?- zapytałam się jej
-Dorośli muszą ciągle sprzątać jak mama każe mi sprzątać to jestem wtedy smutna bo nie lubię tego robić... ale dobrze że ty jesteś wesoła Ciociu - powiedziała Oliwka
Byłam bardzo zdziwiłam tym co mówi więc się uśmiechnęłam do niej
- Jestem wesoła bo lubię z wami bawić słonko- odparłam
Dopiero przed snem przypomniała się mi ta scena i zapytałam siebie samej czemu my dorośli jesteśmy smutni? Gdzie się podziała nasza radość życia? W którym momencie naszego życia zgubiliśmy naszą radość?
I czy czasem my dorośli nie jesteśmy odpowiedzialni za to że nasze dzieci gubią tą radość i stają się później podobni do nas dorosłych?
Osobiście uważam, że tak to My dorośli jesteśmy odpowiedzialni za to że dzieci tracą tą niewinną radość życia ponieważ wszystkie obowiązki wykonujemy z przymusu i z niechęcią nie pokazujemy tego że można je wykonywać z radością przecież można posprzątać pokój w formie zabawy, można się dobrze bawić robiąc obiad a nie pokazywać że to jest kolejny obowiązek do wykonania ciągu dnia. Tak samo tracimy radość życia wykonując pracę, której nie lubimy, a czasem nawet wręcz nienawidzimy i wracamy do domu zniechęceni i zmęczeni myśląc że w domu znowu czekają na nas kolejne zadania do wykonania. Będąc tak zniechęceni do życia i widząc tą radość dziecka które cieszy się drobnostką to zazdrościmy naszym dzieciom i czasem świadomie zabijamy tą radość spontaniczność przez ciągłe krytykowanie i obniżanie wartości naszych dzieci. Tak to my dorośli jesteśmy za to odpowiedzialni.!
A gdzie jest nasza radość z życia? Czy mając" na głowie" problemy troski możemy je odczuwać?
Wiem z własnego doświadczenia że można odczuwać radość z życia a przecież wystarczy tak nie wiele.Trzeba tylko chcieć jej poszukać w sobie. Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć wokół siebie i zobaczyć piękny słoneczny dzień, uśmiech dziecka lub osoby nam bliskiej albo samemu zrobić sobie jakąś małą przyjemność bez wyrzutów sumienia albo komuś zrobić jakąś niespodziankę i razem się cieszyć. Wiem o tym że łatwo się o tym mówi lub pisze. Wiem, że jak przychodzi smutek żal to najpierw ogarnia całą duszę i serce ale najważniejsze jest to żeby nie poddać tym uczuciom i poszukać tej radości należy znaleźć coś co sprawi nam małą radość która jak jak mały promyk rozświetli nam drogę do naszej radości życia.
A kiedy ją gubimy?
Gubimy ją codziennie za każdym razem gdy ogarnia nas zwątpienie, za każdym razem gdy pozwolimy ogarnąć nasze serce smutkowi żalowi za każdym razem kiedy narzekamy , za każdym razem kiedy tracimy nadzieję...
Czy to nie dzieci mają w sobie dużo wiary i nadziei ?
Tak to właśnie dzieci mają to co nam dorosłym często brakuje zwłaszcza wiarę i nadzieję...
Czy to nie dziecko podchodzi wówczas do nas i nie mówi nam: " Nie martw się wszystko będzie dobrze..... Kocham cię( mamo tato ciociu wujku dziadku)...Nie płacz... Uśmiechnij się"?
Dlatego mają więcej tej radości w sobie .
Tylko dzieci umieją docenić fakt że życie to wielki prezent dany nam aby go przeżyć godnie.
My dorośli najpierw nie doceniamy bo uważamy że życie jest wieczne później zaczynamy narzekać że jest za krótkie. Następnie gdy już często jest za późno próbujemy to naprawić...
Jakże łatwo jest cieszyć życiem mając niemal wszystko dom rodzinę pracę co niektórzy majątek ale kiedy tego nie ma to naprawdę trzeba się napracować nad sobą i swym spojrzeniem na świat, żeby znaleźć odrobinę czy choćby promyczek radości
Tylko nieliczni widzą że prawdziwa radość z życia to przeżywanie dnia tak jakby to się robiło się pierwszy raz życiu.
Do takich wniosków doszłam czytając książkę o chłopcu chorym na nowotwór.
Żyj i ciesz się życiem tak jakby to był twój pierwszy dzień życia
To dlaczego dorośli są smutni?
Moja osobista odpowiedź brzmi bo nam tak wygodnie i nie chcemy w tym całym smutku, w tym całym żalu znaleźć czegoś co nas podniesie na duchu.
Nie pozostaje nam dorosłym nic innego jak obserwować dzieci i być tak samo radośni i spontaniczni pomimo że życie czasem doświadcza duszę......
Być jak dziecko cieszyć się wszystkim słońcem, kamieniem, szyszką
Być spontanicznym pełnym energii, radośni.
Dzieci są szczere, ciekawe świata wszystko ich interesuje są ufne wszystkiego próbują są spontaniczne pełne dobrej energii takiej niespożytej szybko regenerującej się.
Posiadają niezliczoną ilość pomysłów są kreatywne w każdej sytuacji. Bardzo łatwo
nawiązują znajomości są otwarte na świat i ludzi. Umieją obserwować świat i ludzi. Jak zaczynają dorastać to tracą większość tych cech albo nawet i wszystkie.
Tracą tą cudowną radość życia ale to już wina dorosłych.
Tak to dorośli nakładają ograniczenia normy i zasady.
Wmawiają że nie pasuje cieszenie się pięknym motylem kwiatem lub czymś innym. Dorośli mówią że nie pasuje już radość iż trzeba być poważnym. Uczą dzieci że życie to obowiązek praca problemy i nie ma czasu na śmiech zabawę i radość.
Dziecko ufa swej intuicji a dorosły nie zawiera opiniom innym zasadom bazom danych.
W każdym człowieku gdy dorośnie zostaje coś z dziecka jedni to pielęgnują a inni zabijają i żyją tylko pracą obowiązkami i zasadami.
tolerancyjne, umieją rozmawiać z każdym to dorośli uczą nietolerancji i nienawiści.
Każdy człowiek powinien pielęgnować to dziecko w sobie zachować otwartość tolerancję radość życia ufność spontaniczność.
Życie wówczas jest łatwiejsze znośniejsze i bardziej radosne.
Wtedy chce się żyć serce śpiewa i rozpiera radość a to wpływa korzystnie na naszą psychikę relacje z ludźmi, zdrowie.
W takim razie szukajmy w sobie to odrobinę szaleństwa radości spontaniczności.
Szukajmy w sobie zaginionego dziecka które zawsze jest w nas....
Szczerze polecam wyżej wymienioną książkę, która pozwoli przemyśleć Siebie i naprawić własne życie.
19.03.10 Czemu dorośli są smutni?
Dziś pod wieczór bawiłam się z moją bratanicą Oliwką i nagle mnie zapytała
-Ciociu czemu dorośli są smutni?
Moją pierwszą reakcją było zaskoczenie i powiedziałam:
-Nie wiem kochanie czemu dorośli są smutni D
Nie zwracając dalej uwagi na to pytanie dalej nią bawiłam oraz jej bratem po chwili powiedziała:
-Ja wiem czemu są smutni
-Czemu ?- zapytałam się jej
-Dorośli muszą ciągle sprzątać jak mama każe mi sprzątać to jestem wtedy smutna bo nie lubię tego robić... ale dobrze że ty jesteś wesoła Ciociu - powiedziała Oliwka
Byłam bardzo zdziwiłam tym co mówi więc się uśmiechnęłam do niej
- Jestem wesoła bo lubię z wami bawić słonko- odparłam
Dopiero przed snem przypomniała się mi ta scena i zapytałam siebie samej czemu my dorośli jesteśmy smutni? Gdzie się podziała nasza radość życia? W którym momencie naszego życia zgubiliśmy naszą radość?
I czy czasem my dorośli nie jesteśmy odpowiedzialni za to że nasze dzieci gubią tą radość i stają się później podobni do nas dorosłych?
Osobiście uważam, że tak to My dorośli jesteśmy odpowiedzialni za to że dzieci tracą tą niewinną radość życia ponieważ wszystkie obowiązki wykonujemy z przymusu i z niechęcią nie pokazujemy tego że można je wykonywać z radością przecież można posprzątać pokój w formie zabawy, można się dobrze bawić robiąc obiad a nie pokazywać że to jest kolejny obowiązek do wykonania ciągu dnia. Tak samo tracimy radość życia wykonując pracę, której nie lubimy, a czasem nawet wręcz nienawidzimy i wracamy do domu zniechęceni i zmęczeni myśląc że w domu znowu czekają na nas kolejne zadania do wykonania. Będąc tak zniechęceni do życia i widząc tą radość dziecka które cieszy się drobnostką to zazdrościmy naszym dzieciom i czasem świadomie zabijamy tą radość spontaniczność przez ciągłe krytykowanie i obniżanie wartości naszych dzieci. Tak to my dorośli jesteśmy za to odpowiedzialni.!
A gdzie jest nasza radość z życia? Czy mając" na głowie" problemy troski możemy je odczuwać?
Wiem z własnego doświadczenia że można odczuwać radość z życia a przecież wystarczy tak nie wiele.Trzeba tylko chcieć jej poszukać w sobie. Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć wokół siebie i zobaczyć piękny słoneczny dzień, uśmiech dziecka lub osoby nam bliskiej albo samemu zrobić sobie jakąś małą przyjemność bez wyrzutów sumienia albo komuś zrobić jakąś niespodziankę i razem się cieszyć. Wiem o tym że łatwo się o tym mówi lub pisze. Wiem, że jak przychodzi smutek żal to najpierw ogarnia całą duszę i serce ale najważniejsze jest to żeby nie poddać tym uczuciom i poszukać tej radości należy znaleźć coś co sprawi nam małą radość która jak jak mały promyk rozświetli nam drogę do naszej radości życia.
A kiedy ją gubimy?
Gubimy ją codziennie za każdym razem gdy ogarnia nas zwątpienie, za każdym razem gdy pozwolimy ogarnąć nasze serce smutkowi żalowi za każdym razem kiedy narzekamy , za każdym razem kiedy tracimy nadzieję...
Czy to nie dzieci mają w sobie dużo wiary i nadziei ?
Tak to właśnie dzieci mają to co nam dorosłym często brakuje zwłaszcza wiarę i nadzieję...
Czy to nie dziecko podchodzi wówczas do nas i nie mówi nam: " Nie martw się wszystko będzie dobrze..... Kocham cię( mamo tato ciociu wujku dziadku)...Nie płacz... Uśmiechnij się"?
Dlatego mają więcej tej radości w sobie .
Tylko dzieci umieją docenić fakt że życie to wielki prezent dany nam aby go przeżyć godnie.
My dorośli najpierw nie doceniamy bo uważamy że życie jest wieczne później zaczynamy narzekać że jest za krótkie. Następnie gdy już często jest za późno próbujemy to naprawić...
Jakże łatwo jest cieszyć życiem mając niemal wszystko dom rodzinę pracę co niektórzy majątek ale kiedy tego nie ma to naprawdę trzeba się napracować nad sobą i swym spojrzeniem na świat, żeby znaleźć odrobinę czy choćby promyczek radości
Tylko nieliczni widzą że prawdziwa radość z życia to przeżywanie dnia tak jakby to się robiło się pierwszy raz życiu.
Do takich wniosków doszłam czytając książkę o chłopcu chorym na nowotwór.
Żyj i ciesz się życiem tak jakby to był twój pierwszy dzień życia
To dlaczego dorośli są smutni?
Moja osobista odpowiedź brzmi bo nam tak wygodnie i nie chcemy w tym całym smutku, w tym całym żalu znaleźć czegoś co nas podniesie na duchu.
Nie pozostaje nam dorosłym nic innego jak obserwować dzieci i być tak samo radośni i spontaniczni pomimo że życie czasem doświadcza duszę......
21 .07. 2010r Dzieci
Być spontanicznym pełnym energii, radośni.
Dzieci są szczere, ciekawe świata wszystko ich interesuje są ufne wszystkiego próbują są spontaniczne pełne dobrej energii takiej niespożytej szybko regenerującej się.
Posiadają niezliczoną ilość pomysłów są kreatywne w każdej sytuacji. Bardzo łatwo
nawiązują znajomości są otwarte na świat i ludzi. Umieją obserwować świat i ludzi. Jak zaczynają dorastać to tracą większość tych cech albo nawet i wszystkie.
Tracą tą cudowną radość życia ale to już wina dorosłych.
Tak to dorośli nakładają ograniczenia normy i zasady.
Wmawiają że nie pasuje cieszenie się pięknym motylem kwiatem lub czymś innym. Dorośli mówią że nie pasuje już radość iż trzeba być poważnym. Uczą dzieci że życie to obowiązek praca problemy i nie ma czasu na śmiech zabawę i radość.
Dziecko ufa swej intuicji a dorosły nie zawiera opiniom innym zasadom bazom danych.
W każdym człowieku gdy dorośnie zostaje coś z dziecka jedni to pielęgnują a inni zabijają i żyją tylko pracą obowiązkami i zasadami.
tolerancyjne, umieją rozmawiać z każdym to dorośli uczą nietolerancji i nienawiści.
Każdy człowiek powinien pielęgnować to dziecko w sobie zachować otwartość tolerancję radość życia ufność spontaniczność.
Życie wówczas jest łatwiejsze znośniejsze i bardziej radosne.
Wtedy chce się żyć serce śpiewa i rozpiera radość a to wpływa korzystnie na naszą psychikę relacje z ludźmi, zdrowie.
W takim razie szukajmy w sobie to odrobinę szaleństwa radości spontaniczności.
Szukajmy w sobie zaginionego dziecka które zawsze jest w nas....
Szczerze polecam wyżej wymienioną książkę, która pozwoli przemyśleć Siebie i naprawić własne życie.
wtorek, 10 stycznia 2012
wtorek, 3 stycznia 2012
Tak czasem się zastanawiam jaka była reakcja Niemców żeby dowiedzieli się ile tak naprawdę rozumiem
co mówią .. Na pewno by się zdziwili! Zawsze proszę że jak coś źle mówię żeby mnie poprawiali na każdym słowie ale dość rzadko zdarza się żeby mnie poprawiali z czego nie czuje się zadowolona ponieważ naprawdę chcę ich rozumieć i dobrze mówić po niemiecku. Najczęściej kiedy nie rozumiem to albo udaję roztargnienie lub przepraszam i proszę żeby powtórzyli ponieważ się zamyśliłam. Wiele osób wstydzi się lub krępuje mówić w obcym języku w moim przypadku tak nie jest ponieważ uważam że nie nauczę się jeśli nie będę mówić choćby niegramatyczne ważne żeby Oni mnie zrozumieli o co chodzi. Jak coś wiem że mam do przekazania dużo wcześniej to korzystam z tłumacza na internecie lub szukam w słowniku oraz zapisuje na kartce i uczę się na pamięć. Zauważyłam również też że wiele Polaków, którzy się tutaj osiedlili to niby zapominają języka polskiego kiedy wiem że to tak szybko się nie da zapomnąć owszem rozumiem że można nabyć inny akcent gdyż się naśladuję akcent gdzie się osiedliło. Znam parę osób którzy nawet po 10latach życia za granicą świetnie się posługują ojczystym językiem ale jak również poznałam co "zapomnieli" języka polskiego.
Trochę to smutne ale cóż poradzić? Pracując za granicą nie wstydzę że jestem Polką, a nawet czasem słucham muzyki na mp3 i śpiewam sobie po polsku czy to w parku czy na ulicy. Czasem jest dość nieprzyjemnie patrzeć jak my jako naród nie jesteśmy wobec siebie lojalni. Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem gdyż zeszłym roku podczas zbioru szparagi w Niemczech spotkałam się z brakiem jakiejkolwiek lojalności często bywało że wszyscy w polu brali udział w tzw "wyścigu szczurów" kto szybciej skończy redę i nie było że ktoś jest pierwszy raz czy jest słabszy. Jedynie mogę powiedzieć, że zdarzają się wyjątki i znajdzie parę osób co pomogą. Obserwowałam też grupę Rumunów podczas pracy w tej grupie nie było rywalizacji. Pracowali w jednym tempie jak szli szybko to zawsze pomagali słabszym jak szli wolno to wszyscy. Z rozmów z znajomymi wywnioskowałam, że tak jest na całym świecie ale jedynie co pocieszające że w tej regule są też wyjątki ....
co mówią .. Na pewno by się zdziwili! Zawsze proszę że jak coś źle mówię żeby mnie poprawiali na każdym słowie ale dość rzadko zdarza się żeby mnie poprawiali z czego nie czuje się zadowolona ponieważ naprawdę chcę ich rozumieć i dobrze mówić po niemiecku. Najczęściej kiedy nie rozumiem to albo udaję roztargnienie lub przepraszam i proszę żeby powtórzyli ponieważ się zamyśliłam. Wiele osób wstydzi się lub krępuje mówić w obcym języku w moim przypadku tak nie jest ponieważ uważam że nie nauczę się jeśli nie będę mówić choćby niegramatyczne ważne żeby Oni mnie zrozumieli o co chodzi. Jak coś wiem że mam do przekazania dużo wcześniej to korzystam z tłumacza na internecie lub szukam w słowniku oraz zapisuje na kartce i uczę się na pamięć. Zauważyłam również też że wiele Polaków, którzy się tutaj osiedlili to niby zapominają języka polskiego kiedy wiem że to tak szybko się nie da zapomnąć owszem rozumiem że można nabyć inny akcent gdyż się naśladuję akcent gdzie się osiedliło. Znam parę osób którzy nawet po 10latach życia za granicą świetnie się posługują ojczystym językiem ale jak również poznałam co "zapomnieli" języka polskiego.
Trochę to smutne ale cóż poradzić? Pracując za granicą nie wstydzę że jestem Polką, a nawet czasem słucham muzyki na mp3 i śpiewam sobie po polsku czy to w parku czy na ulicy. Czasem jest dość nieprzyjemnie patrzeć jak my jako naród nie jesteśmy wobec siebie lojalni. Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem gdyż zeszłym roku podczas zbioru szparagi w Niemczech spotkałam się z brakiem jakiejkolwiek lojalności często bywało że wszyscy w polu brali udział w tzw "wyścigu szczurów" kto szybciej skończy redę i nie było że ktoś jest pierwszy raz czy jest słabszy. Jedynie mogę powiedzieć, że zdarzają się wyjątki i znajdzie parę osób co pomogą. Obserwowałam też grupę Rumunów podczas pracy w tej grupie nie było rywalizacji. Pracowali w jednym tempie jak szli szybko to zawsze pomagali słabszym jak szli wolno to wszyscy. Z rozmów z znajomymi wywnioskowałam, że tak jest na całym świecie ale jedynie co pocieszające że w tej regule są też wyjątki ....
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Już mija drugi dzień Nowego Roku. Dzień jak co dzień nie za wiele się dzieje tylko wczoraj poszłam na spacer wzięłam mp3 i słuchałam muzyki. Zauważyłam że jak na zimę to dużo stokrotek. Teraz zacznie się już 3 tydzień czyli połowa mi zostanie do przyjazdu do Polski.
Sylwestra spędziłam spokojnie najpierw zjedliśmy kolację posiedzieliśmy przy lampce wina i rozeszliśmy Każdy do siebie dopiero parę sekund przed północą zeszłam na dół żeby złożyć życzenia noworoczne i później położyć Heide spać. Jak wiadomo nic ciekawego...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

